94% jaślan głosowało za likwidacją Straży Miejskiej, jednak przy mizernej frekwencji. Wkrótce kolejne zmiany w sanockiej jednostce

 SANOK / JASŁO / PODKARPACIE. Blisko 94% mieszkańców Jasła opowiedziało się za likwidacją Straży Miejskiej. Wynik referendum nie jest jednak wiążący dla władz miasta z uwagi na niską frekwencję, która wyniosła nieco ponad 20%. W najbliższym czasie, ma dojść do zmian w organizacji sanockiej jednostki.

Jasło liczy prawie 37 tys. mieszkańców. W Straży Miejskiej pracuje 28 osób. W 2015 roku koszt utrzymania placówki wyniesie 1, 548 mln zł. Rok wcześniej, z kasy miejskiej ubyło 100 tys. zł więcej. W znaczącej części, jednostka była i będzie utrzymywana z nakładanych mandatów i kar. Na 2015 rok zapisano kwotę 450 tys. zł. W poprzednich latach zakładano uzyskanie nawet wyższych sum. I to właśnie ten aspekt planu finansowego związanego ze Strażą Miejską wzbudzał największe kontrowersje i sprzeciw mieszkańców. Dlatego też, miejscowi działacze Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego dążyli do przeprowadzenia referendum. Udało się to w lutym 2015 roku.

Lokale wyborcze odwiedziło 6121 mieszkańców Jasła z 30 193 uprawnionych. Oddano 6080 ważnych głosów. Za likwidacją Straży Miejskiej opowiedziało się 5708 jaślan. Przeciw 372. Frekwencja wyniosła 20,27%. Aby wynik referendum był wiążący dla władz, potrzebne było uzyskanie 30%.  Koszt referendum wyniósł 32 tys. zł.

Szanuję głos 5708 mieszkańców Jasła. W Straży Miejskiej zostaną przeprowadzone zmiany. Zmodyfikujemy zakres działań funkcjonariuszy. Należy jednak uwzględnić również postawę mieszkańców, którzy nie wzięli udziału w referendum, dając tym samym sygnał, że są za istnieniem jednostki – mówi Ryszard Pabian, burmistrz Jasła.

Nie tylko przez Jasło, ale również przez inne polskie miasta przelewa się fala krytyki pod adresem strażników miejskich. Takie pojawiały się również w Sanoku. Mimo wszystko, nie brakuje zwolenników utrzymania jednostki.

Straż Miejska spełnia bardzo pozytywną rolę. Przekonałem się o tym będąc jeszcze przewodniczącym Rady Dzielnicy Posada. Strażnicy skutecznie interweniowali w sprawach zgłaszanych przez mieszkańców. Skąd biorą się głosy dotyczące likwidacji? Między innymi od członków pewnej organizacji, która swego czasu oblepiała niemiłosiernie miejskie przystanki. Działania funkcjonariuszy spotkały się z odwetem – zaznacza Piotr Lewandowski, radny Rady Miasta Sanoka.

Wiele mówi się również kontynuowaniu działalności straży, ale w zmienionej formie.

Burmistrz wraz z Komisją Ochrony Środowiska i Porządku Publicznego analizuje dotychczasową działalność Straży Miejskiej.

W najbliższym czasie zostaną dokładnie sprecyzowane główne zadania, którymi będzie zajmować się Straż Miejska i z tych zadań będzie rozliczana. Została zmniejszona ilość strażników z 15 do 13. Odnośnie dalszego funkcjonowania Straży Miejskiej w Sanoku zostaną podjęte decyzje w II połowie roku. Referendum w tej sprawie nie jest brane pod uwagę – dowiadujemy się w Urzędzie Miasta.

Na czym miałyby polegać wspomniane zmiany?

Jednym z priorytetowych zadań Komisji Ochrony Środowiska i Porządku Publicznego będzie zwiększenie liczby kamer w mieście. I tu rola Straży Miejskiej, której głównym zadaniem miałaby być obsługa monitoringu, czyli przeglądanie zapisu z kamer, reakcja na zaistniałe sytuacje, archiwizacja materiałów, czy choćby natychmiastowe zgłaszanie ewentualnych usterek technicznych. Chciałbym, aby docelowo w zasięgu monitoringu był cały Sanok – mówi Witold Święch, przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska i Porządku Publicznego.

Wśród radnych nie ma zapędów do bezkrytycznego podejścia do sprawy i zlikwidowania Straży Miejskiej. W perspektywie dążenia Komisji Ochrony Środowiska i Porządku Publicznego do poszerzania zasięgu miejskiego monitoringu, istnienie jednostki jest zasadne. Należy pamiętać, że sanockie spółdzielnie zainwestowały w 50 kamer, które pojawiły się w dzielnicach. Straż Miejska jest odpowiednim organem, aby obsługiwać monitoring i reagować natychmiast, nie po fakcie. Pod adresem strażników pada zarzut, że nie są widoczni na ulicach miasta. Wynika to z faktu, że utrzymywane jest minimalne zatrudnienie – tłumaczy Zbigniew Daszyk, przewodniczący Rady Miasta Sanoka.

Do 31 grudnia 2014 roku w Straży Miejskiej w Sanoku zatrudnionych było 15 osób. Obecnie 13. Komendant oraz 12 strażników. Roczny koszt funkcjonowania wynosi około 600 tys. zł.

W 2013 roku funkcjonariusze interweniowali 3995 razy, nakładając 404 mandaty karne na kwotę 35 580 zł. Wszczęto 383 postępowania wyjaśniające w sprawach o wykroczenia oraz sporządzono 133 wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego w Sanoku. Dyżurny otrzymał 2114 zgłoszeń od mieszkańców miasta.

smsanok


Napisz komentarz:

Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.